No i na górze. Jungfraujoch. Olbrzymi kompleks z restauracjami, kinem i wszystkim czego potrzeba. Na Sphinxa wjeżdza się w 20 sekund, szybkobieżną windą. Na zewnątrz 4 stopnie ciepła. Niech będzie, że ciepła. Wyskakuję na zewnątrz i szybko pstrykam parę zdjęć. Nagle zaczyna mi się robić dziwnie. Piłem? Nie... To musi być brak tlenu. Wysokość 3600 metrów. Naprawdę, dziwne uczucie. A zdjęcie? To widok na lodowiec.